POSTRACH MAM: ROTAWIRUSY A TWOJE DZIECKO

W tym artykule chciałam zwrócić Państwa uwagę na problem zakażeń rotawirusowych u dzieci. Jest to niestety problem bardzo aktualny więc tym bardziej potrzeba dobrego kompendium wiedzy na temat czym są , jak zapobiegać i jak leczyć dzieci zaatakowane przez rotawirusy. Zacznijmy zatem od tego…

Czym są ROTAWIRUSY?

Rotawirusy to wysoce zakaźne drobnoustroje o kolistym kształcie (stąd nazwa: rota po łacinie oznacza koło), należące do rodziny Reoviridae. Ludzkie szczepy rotawirusów zostały odkryte w 1973 r. w Australii i Wielkiej Brytanii. To wirus powodujący zaburzenia jelitowo-żołądkowe. Część spośród chorych może być leczona ambulatoryjnie, czyli w warunkach domowych, poprzez nawadnianie i odpowiednią dietę. Bywa jednak, że dzieci muszą trafić na oddział szpitalny, ponieważ z powodu wymiotów i nasilonych biegunek, wymagają nawadniania dożylnego „ - stwierdza Dr n. med. Zdzisław Janowiak. Są groźne szczególnie dla najmłodszych dzieci! Głównym zagrożeniem dla maleństwa zakażonego rotawirusami jest ryzyko szybkiego odwodnienia spowodowanego wymiotami i gwałtowną biegunką. Na świecie co roku odnotowuje się ok. 500 000 zgonów dzieci z powodu zakażenia rotawirusami!!! Szacuje się, że co roku na zakażenia rotawirusami w Polsce cierpi, uwaga… ponad 200 000 dzieci poniżej 5 roku życia!!! Według tych szacunków do szpitala trafia 6 500 dzieci, a prawie 90 – umiera.

Jak dochodzi do zakażenia ( przyczyny, objawy i skutki)?

Niestety, okres niemowlęcy i przedszkolny to czas, kiedy rodzice borykają się z wieloma problemami zdrowotnymi swoich pociech. Niedojrzałość układu odpornościowego oraz przebywanie dzieci w dużych zbiorowiskach, takich jak żłobek i przedszkole, sprzyjają szerzeniu się typowych chorób infekcyjnych o etiologii wirusowej. Jesienią dominują zakażenia układu oddechowego, przebiegające z gorączką, katarem, kaszlem i gorszym samopoczuciem. Rotawirusy, o których mowa w tym artykule, są bardzo zakaźne, ponadto bardzo trudno jest je wyeliminować, ponieważ nie reagują na zwykłe środki dezynfekcyjne. Dlatego niełatwo się przed nimi ustrzec. Szerzeniu się zakażeń rotawirusowych u dzieci sprzyja łatwość przenoszenia się wirusa, zarówno drogą kropelkową jak i przez kontakt bezpośredni. Do zakażenia może dojść zarówno poprzez bezpośredni kontakt z osobą chorą, jak również przez styczność z zanieczyszczoną powierzchnią czy przedmiotami. Przebywanie jednego chorego dziecka w skupisku przedszkolnym czy szkole, skutkuje przeniesieniem wirusa na wiele innych dzieci. Ważną rolę odgrywają też czynniki higieniczne. Małe dzieci chętnie umieszczają w buzi różne przedmioty. Nie wszystkie też pamiętają o regularnym myciu rąk po wyjściu z toalety. Jeśli wirusy obecne są w otaczającym nas środowisku – o zakażenie nietrudno.

Wirusy przenoszą się na także drugą osobę drogą pokarmową, poprzez kontakt z wydzielinami i wydalinami osób chorych. Do rozprzestrzeniania się zakażeń rotawirusowych bardzo często dochodzi wśród dzieci leczonych w szpitalu z innego powodu, co wydłuża ich pobyt w szpitalu, potęgując stres dziecka i rodziców. Biegunka rotawirusowa to przykład typowej, ostrej choroby przewodu pokarmowego, którą wywołuje wirus rota. Jej objawy są bardzo gwałtowne i burzliwe. Infekcja rotawirusowa rozwija się bardzo szybko – zazwyczaj objawy pojawiają się w ciągu 24-48 godzin od chwili kontaktu z wirusem. Nagle u Twojego dziecka pojawiają się wymioty, biegunka i gorączka o różnym nasileniu (nawet do 40oC). Tym objawom mogą towarzyszyć bóle brzucha, osłabienie i złe samopoczucie. U dziecka mogą występować drgawki gorączkowe, jadłowstręt, objawy podrażnienia opon mózgowo-rdzeniowych. Biegunka oraz wymioty mogą być tak nasilone, że często prowadzą do gwałtownego i ciężkiego odwodnienia oraz istotnych niedoborów pierwiastków niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu dziecka. Jeśli odwodnienie trwa dłużej, może dojść do zaburzeń świadomości i zatrzymania moczu. W takim przypadku niestety należy natychmiast udać się dzieckiem do szpitala, gdyż w warunkach szpitalnych maleństwo nawadniane jest dożylnie. Najcięższą postać zakażenie rotawirusowe przybiera u niemowlęcia poniżej 6 miesiąca życia – przebieg choroby jest nieprzewidywalny. Małe dziecko, łatwiej niż starsze, ulega odwodnieniu w wyniku gwałtownej biegunki i wymiotów. Rodzice często czują się bezradni opiekując się dzieckiem z biegunką i wymiotami, zwłaszcza jeśli jest to niemowlę. Zakażenie rotawirusami może przebiegać różnie u każdej osoby!!! Pomimo że przebieg typowego zakażenia jest bardzo charakterystyczny i obejmuje triadę objawów: wymioty, gorączkę i biegunkę, przebieg choroby może być bardzo różny. U niektórych dzieci pierwsze objawy pojawiają się już po 24 godzinach od zakażenia, u innych rozwój choroby jest wydłużony do 2-3 dni. Gorączkę obserwuje się z reguły u ¾ zakażonych. Do wymiotów dochodzi prawie zawsze, zaś biegunka może mieć zróżnicowane nasilenie. U części dzieci jest ona szczególnie obfita i gwałtowna, szybko prowadząc do odwodnienia. U części dzieci przebieg choroby jest mniej nasilony, samoograniczający, tak że choroba ustępuje samoistnie w ciągu 3 - 9 dni. W przypadku dzieci które miały już kontakt z rotawirusem, przebieg choroby może być łagodny i objawiać się jedynie jednorazowymi wymiotami i pojedynczym lub kilkoma wolnymi stolcami. Uwaga!! Pojawienie się biegunki rotawirusowej u dziecka zwykle o 2-3 dni poprzedza wystąpienie biegunki i wymiotów u innych domowników: mamy, taty, babci. Nasilenie objawów może być różne i zależy od indywidualnej odporności osób dorosłych. Szerzeniu się zakażeń rotawirusowych wśród domowników, tak jak w przypadku dzieci, sprzyja łatwość przenoszenia się wirusa, zarówno drogą kropelkową jak i przez kontakt bezpośredni oraz wyjątkowo duża zakaźność wirusa. Także jego odporność na działanie typowych środków dezynfekcyjnych nie ułatwia zadania. Należy bezwzględnie przestrzegać podstawowych zasad higieny!


Drodzy Rodzice, zanim zaszczepicie swoje dzieci przeciw rotawirusom, zastanówcie się dobrze, zapoznajcie się najpierw z listą skutków poszczepiennych, o których tak głośno się nie mówi jak o samych szczepionkach. Czy szczepienie ma sens…? Moim zdaniem, wiąże się z tym zbyt dużo powikłań niż po samych chorobach! Niestety szczepionka nie da nam 100% gwarancji, że nasze dziecko nie zachoruje… Zdarza się, że na rotawirusy i tak chorują dzieci szczepione, w dodatku łatwo jest zaindukować chorobę właśnie z tą szczepionką… Oczywiście wybór należy do Państwa, ale proszę to najpierw dobrze przemyśleć, rozważyć wszystkie za i przeciw. W 2006 roku wprowadzono dwie szczepionki przeciwko infekcji rotawirusowej, dla których badania wykazały, że są „bezpieczne i skuteczne w leczeniu dzieci”: Rotarix firmy GlaxoSmithKline i RotaTeq firmy Merck. Obie są przyjmowane doustnie; zawierają nieaktywny wirus (niestety efekty uboczne nie świadczą o nieaktywności..). Podawane powinny być pomiędzy 6 a 24 tygodniem życia niemowlęcia-czyli wtedy, kiedy odporność maluszka jest bliska zero i dopiero zaczyna się kształtować, szczepionka tylko niepotrzebnie zaburza ten proces, a najczęściej dochodzi do nieoczekiwanych i groźnych skutków ubocznych… Wcześniejsza szczepionka, Rotashield firmy Wyeth-Ayerst, wypuszczona na rynek w końcu lat 90, po kilku poważnych przypadkach skutków ubocznych została wycofana… Czyli wprowadzają szczepionki, matki na "hura" rzucają się na nie, potem się okazuje, że te cuda powodują więcej szkody niż pożytku i je wycofują. A setki dzieci zostaje kalekami do końca życia… Nowe szczepionki i dzieci które ja dostają są jak króliki doświadczalne, szczepionka może doprowadzić do zapalenia jelit lub nawet do zapalenia opon mózgowych! Dziwne, że lekarze nawet nie wpisują nigdzie powikłań poszczepiennych, mimo iż mają taki obowiązek… Nic dziwnego, że potem słyszy się tylko ochy i achy na temat tych "dobrodziejstw". Idealną puenta dla rozważań na temat szkodliwości szczepionek niech będzie wypowiedź jednej z mądrych internautek: „Teraz z maluchów robi sie jajka na które trzeba dmuchać i chuchać bo cos im sie jeszcze stanie. … Uważam ze wprowadzanie setek nowych szczepień jest tylko dla kasy producentów. ..niedługo dojdzie do tego ze na każda bakterie i na każdego zarazka będzie szczepionka a w tv nagłaśniać będą jaki to on jest niebezpieczny i że koniecznie trzeba zaszczepić dziecko. ciekawa jestem dlaczego teraz tylu alergików chodzi skoro dzieci sa tak dobrze "przechowywane"”..i następna: Owszem, poważne odwodnienie przy biegunce to strasznie niebezpieczna sprawa, ale z tych pseudo reklam wynika, że każde dziecko prawie na pewno zachoruje, a jak zachoruje to umrze. Bzdura! Znam dzieciaki po rota i jakoś dramatu nie było, nawet szpital je minął. Moja córka nie była szczepiona i jakoś żyje już rok i 3 m-ce. Przy okazji - jak karmisz piersią, to jest dużo mniejsza szansa że dziecko się zainfekuje. Co do grypy - nie szczepię również. Nie będę dziecku wstrzykiwać toksycznego koktajlu, żeby je chronić przed zwykłą chorobą. Grypa jest do wyleczenia, przy okazji dziecko nabywa odporność na dłużej i w naturalny sposób. Groźne są powikłania, ale umówmy się, że jak dziecko jest leczone od razu, to powikłań można uniknąć.”. Na szczęście takich mądrych, świadomych matek jest coraz to więcej i oby było jak najwięcej! I na koniec prawdziwa historia 4-miesięcznego dziecka jednej z internautek jako przestroga dla innych matek…: „Ja podałam swojemu czteromiesięcznemu synkowi szczepionkę przeciwko rotawirusom. Kilka dni temu otrzymał już drugą dawkę. I odkąd podano mu pierwszą szczepionkę zaczęły się jego problemy z jelitkami. Zaniepokojona wysłałam wiadomosc on-line do lekarza, który odpowiada na pytania rodziców dotyczące rotawirusa. Sami przeczytajcie: „Mój syn dostał szczepionkę przeciwrotawirusową. Przed podaniem szczepionki nie miał żadnych kłopotów z brzuszkiem. Nic go nigdy nie bolało. Nie miał też kolek. Był bardzo spokojny, po każdym posiłku zasypiał. Odkąd podano mu pierwszy raz szczepionkę, zaczęły się problemy codzienne, powtarzające się, kilkunastominutowe silne bóle brzucha. Syn prężył się przy każdym posiłku, był niespokojny, nie zjadał do końca, często odmawiał posiłku. Nie zasypiał już po jedzeniu wręcz przeciwnie często kończyło się to płaczem. Pojawiły się kolki. Syn miał kłopoty z zasypianiem, gdyż często wieczorem znów prężył się, był niespokojny i miał bardzo twardy brzuszek. Na dwa tygodnie przed podaniem kolejnej szczepionki, w/w kłopoty zaczęły zanikać. Trzy dni temu drugi raz podano mu tą samą szczepionkę i wszystkie niepokojące mnie objawy znów pojawiły się. Mam wrażenie, że jest to niepożądana reakcja organizmu na podanie tej szczepionki. Czy moje przypuszczenia mogą okazać się słuszne? Spotkałam się z opinią pediatrów, którzy odradzali podawania dzieciom nieobowiązkowych szczepionek m.in.> przeciwrotawirusowej , argumentując, że jest to zbyt młody organizm. Mój syn obecnie skończył cztery miesiące. Otrzymałam następującą odpowiedź: „To są jedne z częstszych objawów niepożądanych związanych z tym, mogą wystąpić osłabione objawy jak w normalnej chorobie. Jest to wkalkulowane w szczepienie. (!!!bez komentarza…) I pomyślicie, że mnie taka odpowiedź uspokoiła. Ale było wręcz przeciwnie, bo gdybym wiedziała wcześniej - gdyby mój lekarz powiedział mi to co się dowiedziałam po fakcie - to w życiu nie pozwoliłabym podać mojemu synowi tej szczepionki, bo zafundowałam mu dwa miesiące płaczu, kolek, silnych bóli brzuszka, nieprzespanych nocy i ciągłego dyskomfortu spowodowanego kłopotami z jelitkami, a to dziecko ma dopiero 4 miesiące! Co z tego, że jest zaczszepione skoro przez cały czas widzę jak się męczy. Nie znam się na tym ale biegunka rotawirusowapodobno trwa do około 8,9 dni. Nie zawsze kończy się szpitalem. Moje dziecko nie ma biegunki, ale męczy się od dwóch miesięcy. Nigdy więcej. Dla mnie jest to zbijanie pieniędzy na rodzicach niemowlaczków, wchodząc im na sumienie, bo który rodzić zaryzykuje i nie kupi szczepionki, mając możliwość...? A firma farmaceutyczna zarabia. Jestem rozżalona, że lekarze naszych dzieci tak mało z nami na ten temat rozmawiają, nie mówiąc o konsekwencjach podawania danej szczepionki, skutkach ubocznych, reakcji dzieci na szczepienie itd. To, że nie jesteśmy lekarzami nie oznacza, że jesteśmy ciemni.

Jak ustrzec Twoje dziecko przed zakażeniem?

Nie jest to takie proste… Niestety przed zakażeniami rotawirusowymi nie ma konkretnej profilaktyki. Jak więc możemy pomóc naszemu dziecku jednak nie zachorować? Przede wszystkim zadbanie o prawidłową odporność, niedopuszczenie do osłabienia układu immunologicznego, prawidłowa praca jelit! Podawaj swojemu dziecku obowiązkowo naturalną witaminę C, (C500, C1000) czosnek w kapsułkach (Garlic Caps), dopilnuj by dziecięca dieta była bogata w naturalne soki, warzywa i owoce, kasze, a nie w słodycze, słodkie przetwory mleczne, Fast foody itp. Kolejna ważna sprawa to ochrona jelit, zwłaszcza tych delikatnych, jeszcze niedojrzałych i tu z pomocą przyjdą nam probiotyki, które naprawdę warto przyjmować codziennie ( dla mnie codzienna porcja probiotyków jest jak rutynowa czynność np. mycie zębów, nie zaczynam dnia bez nich, wiem ile mogę zyskać dzięki suplementacji). Zdrowsze sprawniejsze jelita, zasiedlone przyjaznymi bakteriami tak łatwo nie wpuszczą „intruzów”. I na koniec wszechstronne Polinesian Noni ( o jego przebogatym zastosowaniu i właściwościach przeczytacie Państwo tutaj:, http://www.naturalnaciaza.pl/noni.html) które polecam właściwie „zawsze i wszędzie”, gdyż dużo łatwiej zapobiegać.., niż leczyć.


Leczenie Twojego dziecka

Rotawirusowe zakażenia są trudne do wyleczenia, ale możliwe jeśli jak najszybciej zastosuje się odpowiednie środki zaradcze. Leczenie domowe w lżejszych przypadkach biegunki rotawirusowej nie różni się od objawowego leczenia innych biegunek u dzieci. Rotawirus uszkadza nabłonek jelit, co może wywołać u niektórych dzieci przejściową nietolerancję laktozy. Po wypiciu mieszanki mlecznej lub zjedzeniu jogurtu czy twarożku maluch ma silną biegunkę. W takiej sytuacji należy odstawić mleko oraz produkty mleczne jeśli maluch takowe spożywa ( oczywiście osobiście odradzam w ogóle spożywanie mleka, ale to już temat na inny artykuł). Jak dotąd najbardziej skutecznym sposobem leczenie biegunki rotawirusowej jest… nawadnianie. Najważniejsze żeby pić! Prawie wszystkie dzieci do 3–5 roku życia mają już za sobą chorobę wywołaną rotawirusami. Zwykle jednak każda kolejna infekcja jest łagodniejsza. U małych dzieci choroba bywa najbardziej dokuczliwa. – Groźna jest nie tyle biegunka – twierdzi doktor Anna Jaworska – ile jej skutek, czyli odwodnienie (ucieczka wody i elektrolitów z organizmu). Niekiedy maluszek robi nawet 10–15 rzadkich kupek w ciągu doby. Biegunka, nawet obfita, nie zaszkodzi poważnie dziecku, jeśli tylko malec jest dobrze nawodniony. Dlatego tak ważne jest częste pojenie malca (warto nawadniać doustnie i tu przede wszystkim NONI z wodą, które przy okazji zwalcza stany zapalne pojawiające się podczas choroby). Dzieci, zwłaszcza najmłodsze i te, które nie chcą pić, muszą być leczone w szpitalu, aby właśnie zapobiec odwodnieniu. Dostają nawadniające kroplówki i leki wspomagające powrót do zdrowia. Niemowlę karmione naturalnie przystawiaj do piersi częściej niż zwykle. Jeśli dziecko jest karmione mieszanką, zastąp ją wywarem z marchewki (czyli wodą, w której się gotowała). Nie zmuszaj malucha do jedzenia. Najważniejsze, żeby pił! Dziecko nawadniamy i..co dalej? Przede wszystkim trzeba obowiązkowo i natychmiast zająć się odbudową mikroflory bakteryjnej jelit, dlatego podawaj swojemu dziecku od razu AC-Zymes (czyste probiotyki), te pożyteczne bakterie nie są w stanie zaszkodzić, mogą tylko pomóc! (osobiście polecam codziennie podawanie probiotyków niemowlętom i dzieciom, które uchronią je nie tylko przed jelitowymi problemami lecz stworzą „ochronną tarczę” przeciw wszelkim nieprzyjaznym bakteriom.) Następny krok to zniszczenie wirusa, do tego najlepiej nadaje się wielozadaniowy preparat VIRAGO: wirus w takim starciu jest bez szans! Dobrym sposobem na zatrzymanie uciążliwych biegunek jest podawanie Nopalinu lub Green Care. Warto także podawać od początku nieoceniony sok z NONI, który nie tylko wyleczy stan zapalny, jaki może powstać podczas choroby, ale przede wszystkim wzmocni organizm do walki z chorobą , usunie nagromadzone toksyny, przywróci równowagę i skróci czas trwania choroby. Leczenie trwa zwykle od jednego do kilku dni. W najcięższych przypadkach (bardzo zaawansowana choroba) konieczna jest już hospitalizacja dziecka, gdyż zarówno nawadnianie przez sondę, jak i drogą dożylną możliwe są tylko w warunkach szpitalnych.

 Badania mikrobiologiczne - dlaczego takie ważne?

Bez badań mikrobiologicznych czy wirusologicznych mamy do czynienia z podejrzanym lub prawdopodobnym przypadkiem choroby zakaźnej i podejmowanie swoistego leczenia przyczynowego w takiej sytuacji jest obarczone ryzykiem. Brak wyników badań mikrobiologicznych często uniemożliwia ustalenie źródła zakażenia, co utrudnia w znacznym stopniu zapobieganie szerzeniu się zakażeń i zwalczanie ognisk epidemiologicznych. Istotne znaczenie badań mikrobiologicznych wynika także ze zmieniającej się etiologii zakażeń przewodu pokarmowego z bakteryjnej na wirusową. Z dochodzeń epidemiologicznych przeprowadzonych przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną (PSSE) w Krakowie wynika, że zdecydowana większość zatruć pokarmowych była wywołana przez norowirusy (częściej u dorosłych) i rotawirusy ( u dzieci). Brak zleceń badań mikrobiologicznych często wiązał się z długim oczekiwaniem na wynik badania. To stanowiło główną przeszkodę w ich wykorzystaniu. Obecnie stosowanie nowoczesnych szybkich metod badawczych pozwala ominąć tę niedogodność. Dlatego rodzice namawiam do robienia wszelkiego rodzaju wymazów, żeby wiedzieć z czym mamy tak naprawdę do czynienia i jakie leczenie podjąć (czy niszczyć wirusa czy bakterię). To połowa sukcesu w dobrym leczeniu waszego dziecka!


Autorka serwisu zastrzega, że informacje zawarte w tym serwisie nie mogą zastąpić kontaktu ani diagnozy lekarza. Serwis ma charakter edukacyjny.
Copyrights www.zdrowiedladziecka.pl 2009 powered by e-promocja