

Bycie matką zobowiązuje. Dla mnie to jest wielkie szczęście i wyzwanie. To duma i radość. Jestem matką niezwykłą. Co mnie wyróżnia na tle innych matek i co wyróżnia moje dziecko? Czujemy się bezpieczne pod względem zdrowotnym. Bo moja córka, to dziecko CALIVITA.
W zasadzie już od poczęcia obcuje i doświadcza działania produktów tej firmy. Przez całą ciążę nie oszczędzałam siebie i dziecka przyjmując kilka najważniejszych moim zdaniem produktów:
NEW LIFE – multiwitaminę dla ciężarnych
SPIRULINĘ MAX – dla uzupełniania zapasów żelaza
EVENING PRIMROSE OIL – czyli wiesiołka, dla prawidłowego rozwoju mózgu
C1000 – czyli naturalną witaminę C, dla pięknej cery i odporności
POLINESIAN NONI – dla zapobiegania wad genetycznych i przeciw zielenieniu wód płodowych
Cała ciążę czułam się fantastycznie i tak też wyglądałam. Wspominam ten stan cudownie.
A poród? To dopiero przygoda. Szybko, sprawnie i z uśmiechem na ustach, że nic tylko rodzić dzieci. A rekonwalescencja po porodzie? Szybko nabrałam sił, a to tylko, dlatego, że w ciągu trzech obowiązkowych dni w szpitalu wypiłam butelkę POLINESIAN NONI.
Pierwszym sokiem mojego dziecka był właśnie POLINESIAN NONI. Podawałam go Hani od drugiego tygodnia życia najpierw na smoczku a potem zakraplaczem wprost do buzi. I córka ma się świetnie, rozwija wspaniale, nie choruje- mimo ich wyjeżdżamy na spacer nawet w najgorszą pogodę. Jest to dziecko, które ani razu nie miało kolki. Ale nic w tym dziwnego skoro codziennie dostaje AC-ZYMES, czyli przyjazną florę bakteryjną.
Czego zatem brakuje rodzicom innych dzieci a co takiego mam ja? POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA. To właśnie czyni mnie i całą moją rodzinę kimś szczególnym. Po prostu czujemy się bezpiecznie z tym produktami. Nie mamy obaw o przedawkowanie, nie mamy obaw, co do składu. Żaden produkt, który przyjmowałam ja podczas ciąży ani który przyjmuję teraz nie zaszkodził mojemu dziecku. Jako matka jestem spokojna o zdrowie Hani, bo wiem, że sobie poradzę z najgorszą chorobą. Nie obawiam się meningokoków, pneumokoków, nie szczepię dziecka, bo jeśli na nie zachoruje, to mam POLINESIAN NONI i wiele innych produktów, które pomogą łagodnie przejść córce przez chorobę.
Dlaczego powstał ten serwis? Bo podobno w Polsce brakuje pediatrów, dzieci maja słabą opiekę medyczną. Zbyt późno zgłaszają się do lekarza i to tylko w przypadku, gdy dziecko zachoruje. Profilaktyka to w zasadzie obce słowo tak rodzicom jak i dzieciom. A dlaczego tak jest? Bo wiele osób uważa, że profilaktyką jest podawanie owoców cytrusowych ( szczególnie zimą), że profilaktyka to picie herbaty z cytryną i jedzenie jogurcików. Uważa się też dziecku niczego nie potrzeba, bo się musi wychorować. Są to stare prawdy, które kiedyś się sprawdzały, a dziś niestety są mitami. Bo w pogodni za pieniądzem karmimy nasze dzieci pędzonymi kurczakami. A od 1 stycznia 2010 wchodzi prawo Unii Europejskiej, które nakazuje podawać wszystkim zwierzętom idącym na ubój antybiotyki. To oczywiście z trosce o nasze zdrowie ( sic!).
Dlatego postanowiłam podzielić się wiedzą z rodzicami na temat profilaktyki i wspomagania leczenia dzieci produktami naturalnymi. Nasze dzieci nie muszą być skazane na kolejki do pediatry, nie muszą obawiać się meningokoków i pneumokoków, rotawirusów i zakaźnych chorób dziecięcych.
Jeśli przynajmniej jedno dziecko wyzdrowieje, jeśli przynajmniej jedna rodzina zyska poczucie bezpieczeństwa to moje zdanie zostanie wykonane.